Greckie koty
Opublikowano 4 września 2010
Lubię koty więc gdziekolwiek jestem staram się je wypatrzeć. Tym razem wypatrywałam kocie towarzystwo na greckiej wyspie Zakintos. W ciągu dnia kotów nie było. Chociaż są to stworzenia lubiące słońce temperatura 40 stopni (w słońcu nawet więcej) zniechęcała je do przechadzek po rozpalonych drogach i kamieniach. Koty wychodziły dopiero wieczorem w czasie kiedy turyści zasiadali do posiłku. Wtedy kręciły się pod nogami czekając na smaczne kąski ze stołu. Rzadko pozwalały się pogłaskać, czy chociaż dotknąć. Na szczęście nie jestem 5-letnim dzieckiem i wystarczy mi sama przyjemność patrzenia na kocią grację.
Greckie koty różnią się budową od klasycznych kotów europejskich. Są raczej niewielkie i dość wysmukłe.
Poniżej album z kilkoma zdjęciami greckiego kociarstwa (dodatkowe informacje w podpisach).
Greckie klimaty
Opublikowano 29 sierpnia 2010
Urlop to cudowny czas, szczególnie gdy spędza się go w ulubiony sposób. W moim przypadku było to leżenie na plaży nad gorącym morzem Jońskim w towarzystwie szydełka i resztek różnych włóczek. Powstało w tym czasie kilka drobiazgów. Tylko kilka gdyż nie cały czas oczywiście leżałam na plaży. Nie da się robić na szydełku podczas pływania i wypatrywania życia w morzu
. Dzisiaj prezentuję sakiewkę, którą zrobiłam jako prezent. Wykorzystałam resztki malinowej i czarnej Alminy
Łóżko dla kota :-)
Opublikowano 15 sierpnia 2010
Pisałam już wcześniej o kocich leżankach, czyli miejscach w których lubią spać koty. Moje kocice co jakiś czas znajdują sobie nowe legowiska. Tym razem za legowisko posłużył szkielet modułu kolejowego, robionego przez mojego męża. Są to właściwie dwa moduły skręcone ze sobą aby zajmowały mniej miejsca. Całość została przykryta ręcznikiem aby Mika nie wydrapywała pianki montażowej. Jak widać na poniższych zdjęciach mieszczą się tam nawet dwa koty jednocześnie.
Na temat kotów i miejsc, które wybierają do spania możesz przeczytać we wpisach:
Czar starych serwetek
Opublikowano 9 sierpnia 2010
Ostatnio nie mam czasu ani na dzierganie ani na decoupage. Praca zdominowała mnie całkowicie i wieczorem jestem w stanie jedynie zasiąść przy książce. Nic bardziej twórczego nie pociąga mnie. Postanowiłam więc pokazać robótki, które są u mnie w domu a zostały zrobione przez przodków. Na początek malutka (17.5 cm), dość ciekawie zrobiona szydełkowa serwetka . Mam ochotę zrobić coś podobnego ale muszę się najpierw przeanalizować i rozpisać wzór gdyż w serwetce jest jeden błąd.
Nowe kocie zabawki
Opublikowano 1 sierpnia 2010
Na kilku ostatnich zdjęciach pojawiła się nowa zabawka dla kotów. Śpieszę donieść, że nie wydaję majątku na kocie zabawki, a biało czerwony tunel z kulką wewnątrz dostałam jako dodatek do karmy dla Miki. Złożyliśmy tunel bez większych nadziei, że koty zainteresują się nim. W końcu ani nie jest to kulka z folii aluminiowe (a gdyby tak wrzucić do środka taką kulkę? Hm…), ani zabawka nie ma w sobie metalowych drucików i śrubek. Nie jest to nawet myszka z prawdziwego futerka. Ksenia obdarzyła zabawkę jednym spojrzeniem. Nawet nie wyciągnęła łapki do kulki. Mika od czasu do czasu usiłuje wydłubać kulkę. Robi to jednak niezgodnie z założeniami twórcy. Otóż kiedy nie skutkuje chwytanie kulki pazurami bierze cały tunel w zęby i tłucze nim o podłogę. Szczególnie miła jest taka zabawa o drugiej w nocy…
Pędzelnik :-)
Opublikowano 26 lipca 2010
Przy okazji lakierowania apteczki dokończyłam pudełko na pędzle. Pudełko powstało na życzenie mojego męża, który jest modelarzem kolejowym. Projektuje i tworzy kolejowe makiety modułowe, wykonuje modele wagonów itp. Często używa pędzli i aby się one nie poniewierały po stole chciał mieć coś co je uporządkuje i zabezpieczy przed kotami. Tak więc wyciął z tektury i skleił pudełko a ja je wykończyłam. Miało być pomalowane na brązowo i tyle. Jednak nie wytrzymałam i nakleiłam motywy pędzli i postarzyłam narożniki.
Kot pudełkowy
Opublikowano 20 lipca 2010
Koty lubią spać w zacisznych miejscach. Wymogi zacisznego miejsca spełniają pudełka – im mniejsze tym lepsze. Jak tylko przyjdzie jakaś paczka Ksenia postanawia sobie zrobić w niej legowisko. Nie ważne, że pudełko jest za małe. Zawsze potrafi się jakoś ułożyć. Ostatnio zaanektowała małe kartonowe pudełko. Nie mogłam uwierzyć, że jest w stanie zmieścic sie w nim w całości a tym bardziej, że da się w nim spać! Podobny los spotkał pudełko po butach. Nie było duże a i tak Ksenia właziła do niego. Nie rozumiem jak mogło jej tam być wygodnie.
Apteczka
Opublikowano 14 lipca 2010
Skończyłam apteczkę! Hurrrra!!! Cieszę się bardzo gdyż nie mogłam się zabrać za końcowe lakierownie. Obawiałam się, że pudełko na lekarstwa nigdy nie zostanie ukończone. Ale zmobilizowałam się i .. gotowe. Z całego procesu tworzenia ozdób techniką decoupage najbardziej lubię początek, czyli projektowanie i wyklejanie. No, może jeszcze pierwsze lakierowanie. Później to już nuda.
Apteczka jest dość duża. Pudełko zrobił mój mąż z kartonu, który pomalowałam kremową farbą akrylową. Na farbę naklejałam motywy wycięte z serwetek papierowych i z wydruków komputerowych. Całość zabezpieczyłam lakierem bezbarwnym – ekologicznym. Nie liczyłam warstw ale jest ich co najmniej 20 gdyż musiałam ukryć teksturę bandaża, który nakleiłam na bocznych ściankach.
Lektura obowiązkowa
Opublikowano 3 lipca 2010
Dzisiaj kolejna książka, którą polecam wszystkim, którzy kochają zwierzęta. W książce, o wiele mówiącym tytule „Balsam dla duszy miłośnika kotów”, autorzy zebrali opowiadania kociarzy o ich pupilkach. Znajdziecie tu opowiadania smutne i śmieszne. Opowiadania o kotach, które kochają ludzi z którymi żyją, które potrafią bawić i pocieszać. O kotach, które troszczą się o ludzi i takich, które same potrzebują troski. Polecam te opowiadania każdemu kto lubi czytać o kotach, ich zwyczajach, pasjach i sposobach na … ludzi.
O innych polecanych przeze mnie książkach przeczytasz na stronie Kocia literatura.
Postępy prac ręcznych
Opublikowano 27 czerwca 2010
Znowu nie mam ostatnio czasu ani weny. Gdyby było to drugie pierwsze musiałoby się znaleźć.
A tak czekają w kolejce zaczęte nitkowe robótki:
1. różowy szalik (i tak jest na jesień więc może poczekać…),
2. pomarańczowa serwetka (zrobiona ale jak pomyślę o tych setkach szpilek to…)
3. łososiowa bluzka (oj, przydałaby się teraz na lato ale jakoś kiepsko wychodzi…),
4. bordiura do roletki (to już ostatnia ale jakoś ciężko mi się za nią zabrać
)
5. beżowa kamizelka (tym razem na drutach ale i tak przyda się dopiero jesienią)
No i kilka prac w technice decoupage czeka na wykończenie:
1. pudełko na pędzle (pędzelnik?)
2. pudełko na lekarstwa itp. – apteczka
3. pisanki (no cóż, miała być na Wilekanoc 2010 będzie na Wielkanoc 2011
)
Rok temu spędzałam przynajmniej dwie godziny dziennie na ławeczce w Parku Saskim lub pod pomnikiem Nike z robótką. Rozkoszowałam się słońcem i wolnym czasem. Teraz mój zapał twórczy przekierowałam na pisanie artykułów, obmyślanie eksperymentów, opracowywanie testów dla studentów…
Mika na spacerze
Opublikowano 21 czerwca 2010
Kilka razy już wspominałam, że mieszkam na parterze i Mika lubi zrobić sobie wycieczkę na trawnik. Mamy w planach przymocowanie barierki/ogrodzenia na parapecie aby oba koty mogły leżeć na powietrzu bez możliwości zeskoczenia. Tymczasem jak otworzę szeroko okno i nie dopilnuję kociarstwa Mika zwiedza skwerek pod oknem. Ostatnią jej wycieczkę dokumentują poniższe zdjęcia. Kiedy już znudziła się trochę wskoczyła do kuchni wykorzystując podest jaki jest pod kuchennym oknem. W czasie gdy Mika spacerowała po trawce Ksenia delektowała się słońcem leżąc na parapecie.
Oliwkowa serweta, czyli Oliwka
Opublikowano 15 czerwca 2010
Skończyłam ostatnio kolejną serwetkę. Tym razem oliwkową o średnicy 62 cm. Zrobiłam ją z bawełny Perle 8 szydełkiem 1,25 mm. Robiło się źle gdyż coś było nie tak ze wzorem. W kolejnych okrążeniach wzór pokazywał dokładnie tyle samo słupków/półsłupków. Takiemu projektowi przeczy najprostsza matematyka! Serweta zaczynała się zwijać. I tak musiałam dodawać oczka/słupki, półsłupki… Prułam kilka razy i kilka razy rzucałam robótkę w kąt. Ostatecznie serwetka wyszła całkiem fajnie ale dobiła mnie podczas blokowania. Zużyłam 2 pudełka szpilek aby jakoś to cudo uformować. Na dodatek Mika miała własną wizję serwetki i wyciągała szpilki, które ja wtykałam. Wrrrr…. Poniżej zdjęcia ukończonej oliwki.
Kocie rozrywki
Opublikowano 9 czerwca 2010
Koty lubią się bawić ale czasami ich zabawki doprowadzają człowieka do szału. Kupujemy kotom myszki, kuleczki lub inne, bardziej wyrafinowane zabawki a nasze futrzaki nie dość, że je lekceważą to jeszcze znajdują sobie rzeczy, które w moim mniemaniu nie służą do zabawy. Przykładem jest Mika, która od czasu do czasu uznaje, że do zabawy służy np. rolka kuchennych ręczników lub jak ostatnio rolka papieru toaletowego. Poniżej dokumentacja fotograficzna tego co zastałem w łazience pewnego ranka …
Koniec…
Opublikowano 4 czerwca 2010
Nie, nie kończę prowadzenia strony ale cieszę się z zakończenia spódnicy. Umęczyłam się okropnie gdyż jest to spory rozmiar i dzierganie trwało bardzo długo. Dopiero jakiś miesiąc temu znalazłam doskonały sposób na efektywne szydełkowanie. Zaczęłam słuchać audiobooków w trakcie pracy
Okazuje się, że w moim przypadku jest to rewelacyjne rozwiązanie. Mam zajęte ręce i nie żal mi, że mogłabym w tym czasie czytać kolejną książkę. Szkoda tylko, że nie ma zbyt wielu audiobooków, które mnie interesują.
I tak poniżej prezentuję ukończoną spódnicę. Poszło na nią 780 g czarnej Alminy. W jednym z pierwszych wpisów wspominałam już o wpadce w czasie dziergania tej spódnicy. Użyłam jeden motek o innym numerze partii i nie zauważyłam tego wystarczająco wcześnie. Niestety jaśniejszy pasek jednak widać ale mam nadzieję, że ta różnica wyrówna się po praniu. Jeśli nie to nigdy nie będę mogła jej założyć „na wierzch”. Ale i tak cieszy mnie osiągnięty efekt.
Koty wokół nas
Opublikowano 10 maja 2010
Jako kociara łatwo zauważam koty w swoim otoczeniu. Długi weekend majowy zazwyczaj spędzam Jastarni gdzie fotografuję napotkane kocie egzemplarze. Nie jest to łatwe gdy uliczkami ciągną niezliczone rzesze turystów ale czasem udaje się upolować kociaki na podwórkach lub w oknach. W tym roku turyści wyjechali 4 mają a ja zostałam do końca tygodnia. Okazało się, że w Jastarni kotów jest bardzo dużo tylko jednak nieco się ukrywają. Poniżej galeria ze zdjęciami z kilku wyjazdów. Są tam koty, które uciekały na samo zawołanie „kici, kici” ale są i takie, które przybiegały aby się połasić do nóg. Miłego oglądania.
