Koty i nitki

czyli moje puszyste pasje

Witam na stronie poświęconej kotom i .. robótkom ręcznym.

"Człowiek jest na tyle cywilizowany, na ile potrafi zrozumieć kota"
Jean Cocteau

Październik 2017
P W Ś C P S N
« mar    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Nostalgicznie

Opublikowano 8 sierpnia 2014

Ksenia – kotka syberyjskaDzisiaj kilka zdjęć Kseni. Pochodzą ze stycznia 2010 roku. Dwa lata później Ksenia przegrała walkę z rakiem.

Turkusowa bransoletka

Opublikowano 4 sierpnia 2014

czerwony wąż Dzisiaj kolejna koralikowa bransoletka. Zrobiłam ją jeszcze w kwietniu w prezencie dla koleżanki. Tym razem nie musiałam nic pruć ale 2 razy robiłam ozdobną kulkę. Pierwsza kulka była pusta w środku i okazała się nietrwała. Koraliki przecięły nitkę i kulka przestała istnieć. Druga wersja zawiera w sobie wypełnienie – kulkę z masy Fimo. Tym razem koraliki już nie pracują więc nie przecierają nitek. Wykorzystałam koraliki TOHO Round 11o – Opaque Turquoise (OT) i Nickel (N), biały kordonek a do kulki białą nylonową nić MIYUKI (Beading Thread). Sekwencja: 22 OT-1 N – 5 OT – 2 N – 5 OT – 1 N w okrążeniach na 6.

Łatwiej pomalować niż sfotografować

Opublikowano 31 lipca 2014

czerwony wąż Tytuł dość nietypowy ale dobrze oddaje moje ostatnie zmagania z paznokciami. Znalazłam w sieci ciekawy sposób zdobienia paznokci. Na mokry lakier dodaje się kropki w dowolnym innym kolorze. Efekt jest bardzo ciekawy i stanowi zagadkę dla oglądających. Zastosowałam 2 lakiery Wibo z drobinami. Jeden ciemniejszy drugi jaśniejszy. Efekt jest ciekawy ale dość subtelny. No i uchwycenie tego obiektywem aparatu okazało się wyjątkowo skomplikowane. Na większości zdjęć nie widać wzoru. Udało się w końcu zrobić kilka zdjęć chociaż nie są one idealne. Zamierzam powtórzyć to zdobienie ale z bardziej kontrastowymi lakierami.

Rudy NieKiller

Opublikowano 28 lipca 2014

Zorza i Mika Moja siostra wyraziła oburzenie, że na stronie pojawiają się 2 wpisy rocznie … Tak więc postanowiłam nieco zwiększyć częstotliwość wpisów. Dzisiaj wracam do Zorzy i jej napadu szału gdyż nie opisałam jeszcze jak skończyła się historia z Killerem. Atak szału trwał cały weekend więc w poniedziałek zawiozłam Zorkę do naszego weterynarza. Lekarz przebadał kocicę i stwierdził, że ma sporo zgromadzonych mas kałowych w jelitach. Miejscami boli ją podczas uciskania brzucha. Konsultował się z behawiorystką, która potwierdziła, że dyskomfort i ból mógł spowodować wściekłość. Nie wiedziała co z tym zrobić więc odreagowywała na swoim gatunku – na Mice, która już wcześniej naraziła się jej wiecznym warczeniem. Lekarstwem na cały problem okazał się olej parafinowy aplikowany 2 razy dziennie po 10 ml wspomagany pastą odkłaczającą. Na szczęście Zorza nie miała nic przeciwko kuracji. Przybiegała na widok strzykawki i do wołania „Zorka, parafinka!”. Jedynym problemem była wszechobecna parafina. Zorza była cała tłusta. Już w czwartek otworzyłam drzwi między pokojami i Zorza jedynie skradała się do Miki bez wyraźnej chęci zagryzienia jej na miejscu. Oczywiście Mika z przerażeniem uciekała i warczała ale po kilku kolejnych dniach zrozumiała, że Killera już nie ma i można zacząć „normalne” życie. Nie ukrywam, że odetchnęliśmy z ulgą. Teraz uważnie obserwujemy zawartość kuwety i przy najmniejszych podejrzeniach, że coś jest nie tak Zorka dostaje profilaktycznie 5 ml oleju parafinowego. Poniżej kilka zdjęć z kwietnia i maja na dowód, że nie ma już Killera.

Pierwsza koralikowa bransoletka

Opublikowano 25 maja 2014

bransoletka Jakiś czas temu zobaczyłam w sieci bransoletki robione z koralików. W pierwszej chwili wykonanie wydawało się być bardzo skomplikowane. Jednak prace na szydełku mam opanowane, nawlekanie koralików nie jest aż tak trudne a kompozycję wzorów ułatwia program komputerowy. Wybrałam się do najbliższego sklepu i kupiłam na próbę drobne koraliki w kolorze czerwonym, kemowym i białe przeźroczyste. I tak powstała pierwsza koralikowa bransoletka z czerwonych (Kor.rokoko, 2,6 mm, c. czerw. transp. Mat) i przeźroczystych koralików (Kor.rokoko, 2,6 mm, kryszt.rb) na białym kordonku robiona wg. sekwencji 17 czerwonych 1 biały, w okrążeniach na 6. Koralikowy wąż ma długość 18,5 cm zaś cała bransoletka z zapięciem 22 cm.

Nie poprzestałam na tej jednej sztuce i na koralikach z Empiku. Tak więc wkrótce pokażę kolejne wersje koralikowych dziergadełek.

Rudy Killer

Opublikowano 30 marca 2014

Zorza i MikaDwa lata temu zamieszkała z nami Zorka. Początki nie były łatwe ale Mika jakoś pogodziła się z Rudym Diablęciem. Na dodatek Zorka była chora i wiecznie jeździłyśmy do weta. Rok temu Zorka została wysterylizowana. Oczywiście konieczne były wizyty o weta. W tym roku… kolejny horror.

W sobotę koło południa Zorka dostała szału. Furia to przy niej łagodny baranek. Rzuciła się na Mikę, goniła ją z warczeniem i mordem w oczach po całym mieszkaniu aż do momentu gdy została złapana. Rozdzieliliśmy koty aby uspokoiły się, a całe zdarzenie wytłumaczyliśmy tym, że Zorkę zdenerwowało miauczenie Miki podczas mycia Mice łap. Po godzinie otworzyliśmy drzwi i jak tylko Zorka zobaczyła Mikę cała historia powtórzyła się. Znowu rozdzieliliśmy koty. Obie były zmęczone i usnęły. Po kolejnych trzech godzinach otworzyliśmy drzwi ale tym razem wzięłam spryskiwacz do kwiatów aby Zorkę nieco wystraszyć gdyby zaczęła warczeć. Nie zdążyłam nic zrobić. Zorza ponownie pogoniła za Miką w mordem w oczach i odgłosami dzikiej furii. Na dodatek posikiwała w trakcie gonitwy. Nie dała się od Miki oderwać. Tym razem zdenerwowałam się już poważnie. Wsadziłam oba koty do transporterów i pojechaliśmy do lekarza. Lekarz zbadał obie i stwierdził, że nie widzi fizycznych przyczyn. Coś się dzieje w Zorki głowie. Dostałam feromony kocie do rozpylania i żel uspokajający dla obu. Tak więc nasze 49 m2 podzieliliśmy na dwie strefy – Zorki i Miki. Rozpylamy feromony. Zorza jest okropnie niespokojna. Warczy jak tylko Mika pojawi się za drzwiami. Ale nie tylko Mika ją denerwuje. Również pewne dźwięki ją drażnią. Mika znosi wszystko dość dobrze. Śpi w swoim transporterku a w nocy w naszym łóżku. Rano Mika idzie do swojej strefy a Zorka przychodzi do łóżka przytulić się do nas. Niestety nie jest lepiej. Zorza wygląda i zachowuje się jak narkoman na głodzie. Nie myje się dokładnie, ma rozszerzone źrenice, podskakuje na każdy głośniejszy dźwięk. Jutro rano znowu idę do weterynarza tym razem aby zrobić podstawowe badani krwi i wymaz z nosa (znowu kiepsko wygląda).

I teraz pytanie: co się stało? Niczego nie zmieniliśmy w mieszkaniu. Doszedł jeden kwiatek (prymula) ale już jest na zewnętrznym parapecie. W zasięgu kota nie było niczego szkodliwego. Co podejrzewam? Tu mam kilka typów i bardzo chętnie posłucham jeśli ktoś z Was spotkał się z czymś takim i dorzuci coś jeszcze.

  1. Od dwóch tygodni Zorka zachowuje się jakby miała dostać ruję. Może jednak nie wszystko zostało wycięte? Może zadziałały jakieś hormony i stąd niepokój i wzmożona agresja do Miki, która kiedyś tez potraktowała ja wrogo.
  2. Dwa tygodnie temu kupiłam wiklinową kulę z myszką w środku. Na końcu ogonka myszki była przyczepiona saszetka z kocimiętką, która Zorka z lubością lizała i międliła w pysku. Naćpała się??? Jak już wylizała wszystkie składniki aktywne jest „na głodzie”? (Nie mam pojęcia czy to jest możliwe a literatura naukowa tu akurat milczy. Nawet studiowania bazy Duke’a niewiele mi pomogło.)
  3. Problemy z hormonami tarczycy. Nie wiem dlaczego akurat tak nagle miałoby to wyskoczyć ale nie jest to niemożliwe.
  4. Zjadła coś szkodliwego. Opcja najmniej prawdopodobna. Owszem, Zorka to lekomanka ale właśnie dlatego pilnuję lekarstw aby nie miała do nich dostępu? Szkodliwe kwiaty? Zawsze były i Zorka zupełnie nie interesuje się nimi. Nigdy nic nie nadgryzła. Kropelka soku po obcięciu kwiatów hiacyntu dotknięta nosem i później oblizana? Czy dałaby taki efekt? Nie wiem.

Kolejna noc przed nami. Mam nadzieję, że w ciągu tygodnia wszystko jakoś się wyjaśni. I pomyśleć, że w piątek skarżyłam się, że przede mną nudny weekend…

Warsztaty mydlarskie

Opublikowano 21 lutego 2014

owoce na paznokciachDzisiaj wpis „z innej beczki” a dotyczy jednej z moich pasji. Ci, którzy tu zaglądają wiedzą, że moje pasje to: koty, robótki na drutach i szydełku, zdobienie paznokci, decoupage, storczyki. Jednak jedną z rzadko wymienianych moich pasji są: chemia i nauczanie. Tak, jestem tym szczęśliwcem, który zawodowo robi to co kocha! I właśnie dlatego postanowiłam zrobić warsztaty mydlarskie. Warsztaty organizuję z Instytutem Kosmetologii Stosowanej (patrz pasek z lewej strony) i Wyższą Szkołą Zawodową Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia.
Warsztaty będę odbywały się dość regularnie a w marcu rusza pierwsza edycja.
MYDŁO KLASYCZNE – 15.03.2014, godz. 10:00 (3 godziny) – 199PLN za osobę
W ramach warsztatów:

  • opowieści o mydle dawniej i dzisiaj
  • technologia otrzymywania mydła
  • dobór składników i opracowanie receptury
  • wykonanie mydła klasycznego (otrzymanie według receptury, barwienie, wylewanie do form) w grupach dwuosobowych
  • MYDŁO GLICERYNOWE – 15.03.2014, godz. 15:00 (4 godziny) – 199 PLN za osobę
    W ramach warsztatów:

  • technologia otrzymywania mydła glicerynowego
  • wykonanie mydła glicerynowego (otrzymanie według receptury, barwienie, wylewanie do form) w grupach dwuosobowych
  • MYDŁO NA WESOŁO – 05.04.2014 (warsztaty świąteczne!) godz.10:00, 11:30, 14:00, 16:00 (ok 1,5 godziny) – 50 PLN za osobę
    W ramach warsztatów:

  • opowieści o mydle dawniej i dzisiaj
  • pokaz otrzymywania mydła
  • samodzielne wykonanie mydła w oparciu o bazy mydlane (barwienie, nadawanie zapachu, tworzenie różnorodnych form np. serc, kwiatów, jajek, zwierzątek itp.)
  • MIEJSCE
    Wszystkie warsztaty odbywają się na terenie Wyższej Szkoły Zawodowej Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia (ul. Podwale 13, Warszawa)

    W CENIE:

  • obsługa wykwalifikowanej kadry;
  • wszystkie niezbędne surowce;
  • proste formy do mydła;
  • wszystkie niezbędne akcesoria;
  • odzież ochronna do pracy w laboratorium
  • SPOSÓB ZAPISÓW:
    poprzez FORMULARZ REJESTRACJI
    PLAKAT

    Owocowe paznokcie

    Opublikowano 21 stycznia 2014

    owoce na paznokciach Lubię malować paznokcie. Jednak od jakiegoś czasu paznokcie pokryte wyłącznie lakierem wydają mi się… nagie. Ci, którzy tu zaglądają widzieli pewnie zdobienia: water marble, malowane róże. Teraz przyszedł czas na zdobienia bardziej wypukłe. Tym razem na dwóch paznokciach zagościły owoce.

    Kot w szafce

    Opublikowano 15 stycznia 2014

    Zorza i Mika
    .
    .

    .
    .

    Koty lubią chować się do szafek. Mika nie jest wyjątkiem. Tym razem Mika na pudełku z lekami. Co ciekawe, myślałam, że to Zorza zawsze okupuje tę szafkę. A tu przeglądając stare zdjęcia (2010 rok) odnalazłam dowód na to, że nic co robi Zorza nie jest właściwie nowe.

    Mój pierwszy baktus

    Opublikowano 10 stycznia 2014

    baktus melanż
    Bardzo dawno nie było nic z rękodzieła. Niewiele robiłam gdyż aby coś stworzyć muszę mieć natchnienie. No i w grudniu odczułam potrzebę zrobienia baktusa.

    Jest to dość nietypowy szalik gdyż nie jest prostokątny. Dzięki swojemu trójkątnemu kształtowi dobrze otula szyję i można ładnie go ułożyć. Baktusy robi się dość szybko i prosto. Nie trzeba dużej wiedzy i wystarczy znajomość podstaw wykonywania robótek na drutach. Używa się samych prawych oczek (nuda…) otrzymując ścieg francuski. Trzeba jednak staranności aby wzór prezentował się ładnie. Można zaczynać od 4 lub 10 oczek (wolę 10) i przerabiać tak długo aż osiągniemy oczekiwaną długość (trzeba rozplanować ilość włóczki) lub na ile wystarczy nam włoczki (ważymy całość i przerabiamy dodając oczka aż zostanie nam połowa masy kłębka). Dla mnie wygodniejsza jest druga metoda gdyż pozwala wykończyć poniewierające się wszędzie nadmiarowe kłębki. W każdym 5-tym rzędzie do połowy baktusa dodajemy oczko (narzut lub 2 oczka z jednego) a po połowie odejmujemy (dwa razem). Osobiście wolę robić 2 oczka z jednego gdyż ładniej układa się brzeg (będzie to widać gdy użyjemy jednego koloru). Na ogół baktusy robi się z wielokolorowych włóczek otrzymując paseczki, smugi itp.
    Poniżej baktus zrobiony z biało-granatowej włóczki (112 g). Długość całkowita to 80 cm a wysokość trójkąta to 30 cm.

    Jednak miłość?

    Opublikowano 5 stycznia 2014

    Zorza i Mika Kiedy Zorza zawitała do naszego domu Mika nie przyjęła jej życzliwie. Zastanawiałam się czy kiedykolwiek Mika będzie sypiała z Zorzą tak jak sypiała z Ksenią. Zdjęcia dowodzą, że nastąpiło przełamanie lodów chociaż taki obrazek jest jednak rzadkością.

    Noworoczne postanowienia

    Opublikowano 1 stycznia 2014

    Zorza i Mika Rozpoczynamy kolejny rok. Jaki będzie? Co nam przyniesie? Według mnie będzie taki jak go zechcemy przeżyć. Tak więc życzę wszystkim aby uśmiech, pozytywne myśli i życzliwość do świata towarzyszyły nam każdego dnia. Pamiętajmy, że jesteśmy kowalami własnego losu!
    A co z noworocznymi postanowieniami? Nigdy nie robiłam żadnych postanowień ale w tym roku … postanowiłam bardziej regularnie pokazywać zdjęcia z życia naszego Kociarstwa.

    Składamy szafkę

    Opublikowano 14 lipca 2013

    Zorza – kotka syberyjska Wiadomo, że jak kot nie dopilnuje to nie jest dobrze zrobione. Kontrola jakości obejmuje wszystkie etapy: rozpakowanie, składanie, wkręcanie śrub :-)

    Rozmrażamy lodówkę

    Opublikowano 28 kwietnia 2013

    Zorza – kotka syberyjska

    „Muszę dopilnować tego rozmrażania bo moi dwunożni tylko otworzyli i poszli. Jak zwykle wszystko na mojej kociej głowie…”

    Gronkowiec koci – starcie drugie

    Opublikowano 22 kwietnia 2013

    Zorza – kotka syberyjska
    Pamiętacie krążąca w necie instrukcję podawania kotu tabletki? Oto moja wersja.

    1. Wyjmij tabletkę z opakowania.
    2. Dokładnie zamknij opakowanie i odłóż w miejsce niedostępne dla kota.
    3. Zawołaj kota po imieniu wskazując cel przywołania (tu: Zorka! Antybiotyk!!!)
    4. Gdy kot przybiegnie zachęć kota do wskoczenia na kolana.
    5. Połóż kota na pleckach i delikatnie palcem otwórz koci pyszczek.
    6. Wrzuć tabletkę do pyszczka i pochwal kota.
    7. W nagrodę daj kotu ulubione witaminki.

    I tak wygląda podawanie tabletek Zorzy. Właśnie przeszła drugą kurację antybiotykową aby jednak zwalczyć gronkowca kociego. Długo to trwało gdyż aż 8 tygodni. Nie wiem czy do końca się udało. Nosek wygląda na czysty, zniknął strupek z noska ale w środku słychać czasami cichy bulgot. Dzisiaj lekarka zdecyduje ostatecznie co dalej. Pewnie zrobimy kolejny wymaz z nosa i badanie krwi aby upewnić się, że kotce nie zaszkodził antybiotyk.

    Zorza będzie niepocieszona gdyż już nie będzie dostawała każdego dnia lakcydu. Dla niej był to przysmak i nawet jeśli zapomniałam, że trzeba to podać Zorza przybiegała i głośnym “miauuuu” przypominała, że to pora przysmaku :-)
    Poniżej kilka zdjęć Zorzy (tak nie bójmy się nazwać tego po imieniu) lekomanki.