Koty i nitki

czyli moje puszyste pasje

Nocne harce, czyli kocie sprawki

Opublikowano 10 września 2009

MikaMiało być dzisiaj o wyborze pomiędzy kociakiem a kotem dorosłym ale nie będzie gdyż miałam ciężką noc za sprawą kociego futra o skromnym imieniu Mika. Mika przyszła do nas jako 8 tygodniowy maluch i od samego początku była “dziwna”. Zamiast przesypiać większą część doby (tak robią malutkie kotki!) miauczała. Chora? Nie, weterynarz ocenił, że kotka zdrowa i dorodna. Głodna? Nie, miska pełna. Uznaliśmy, że mamy do czynienia z przypadkiem kociego ADHD :-) . No dobra, ale jak tu spać kiedy po zgaszeniu światła kot albo zaczyna arie, albo biega po mieszkaniu z kulką, albo skacze po żyrandolu, albo …. Teraz, kiedy Mika ma prawie dwa lata jest już lepiej ale… (więcej…)

Kocia literatura

Opublikowano 3 września 2009

Książki o kotachNie, proszę nie wzywać do mnie panów z kaftanem. Nie zamierzam wmawiać Wam, że moje koty oddają się lekturze dzieł literackich! Chcę opowiedzieć o książkach, które o kotach traktują. Tak więc wprowadzam nowy dział KOCIA LITERATURA. Będę tam zamieszczać nie tylko informacje o albumach i poradnikach ale także o książkach, w których koty pojawiają się mniej lub bardziej sporadycznie.

Na początek wybrałam “koty rasowe” Aleksandry Konarskiej – Szubskiej. Jest to książka z której z przyjemnością czerpię wiedzę nie tyle o rasach kotów ale o ich anatomii, fizjologii i zachowaniu. Fachowi recenzenci gwarantują, że informacjom można zaufać. Polecam książkę każdemu, kto chciałby sobie przypomnieć ile kot ma zębów, jaki jest jego kąt widzenia, jak długo trwa ciąża u kotek, czy kiedy kocięta otwieraja oczy. Szczegółówe informacje o książce w dziale KOCIA LITERATURA.

Kot lubi się bawić…

Opublikowano 27 sierpnia 2009

kot na żyrandolu… to fakt! Co może służyć kotu do zabawy? Właściwie wszystko i to niekoniecznie zabawki ze sklepu dla zwierząt. Najłatwiej podać przykłady zabawek, które lubią moje koty, a są wśród nich (oczywiście zabawek) zarówno futrzane myszki i kulki ze sklepu jak i śruby spośród “skarbów” mojego męża. Kiedy kot się bawi? Jako zwierzę nocne najchętniej nocą kiedy ludzie chcieliby spać. Spróbujcie spać kiedy nagle na łóżko w podskokach wpada kot i rzuca Wam na twarz kulkę do zabawy. Albo kiedy nagle w mieszkaniu rozlega się brzęk dzwoneczka zamkniętego w plastikowym walcu. Albo kiedy dwa koty wpadają na łóżko i kotłują się nie zważając na te przeszkody pod kołdrą…
Więcej na temat zabaw kotów można przeczytać w dziale KOCIE ZABAWY. Tam też zapraszam do oglądania moich kocic złapanych podczas zabawy.

Wybór kota cz.I: Kot rasowy, czy dachowiec?

Opublikowano 20 sierpnia 2009

koty na walizceJeśli zapadła już decyzja aby wziąć do domu kota pojawia się pytanie: wybrać dachowca, czy kota rasowego? Na to pytanie dość trudno opowiedzieć. Uważam, że dachowce są urocze a w schroniskach dla zwierząt można znaleźć zarówno małego kociaka jak i dorosłego kota. Koty ze schroniska są odrobaczone, zaszczepione i wysterylizowane (o ile wiek kota już na to pozwala). Jest ich tak dużo, że można wybrać takiego jaki się nam podoba: pręgowanego lub umaszczonego jednolicie, czarnego lub rudego, malucha lub kilkuletniego. Dla mnie głównym problemem są odwiedziny tego przybytku, gdyż nie mogę patrzeć na tyle kociaków, które nie mają domu. (więcej…)

Moje koty – historia Kseni

Opublikowano 13 sierpnia 2009

mała KseniaCzy samotny kot w domu jest szczęśliwy? Na to pytanie mógłby odpowiedzieć jedynie on sam. Nasza Kota nie okazywała niezadowolenia faktem, że cały dzień byliśmy poza domem jednak wyraźnie zaczęła dziczeć. Do nas nadal chętnie przychodziła ale obcych zaczęła unikać. Po trzech latach uznaliśmy, że najwyższy czas postarać się o jakieś towarzystwo dla naszej ulubienicy. Warunkiem koniecznym było znalezienie małego kociaka na tyle “charakternego” aby Kota nie zastraszyła go. I tak pewnego dnia pojawiła się w domu Ksenia – kotka syberyjska kupiona na wystawie kotów rasowych we Wrocławiu. Więcej na temat uroczego “pluszaka” jakim jest Ksenia można przeczytać w dziale Historia Kseni.

Początki kociarstwa

Opublikowano 1 sierpnia 2009

Kota na balkonieWszystko ma jakiś początek (koniec ponoć też) a u mnie zaczęło się od czarno-białej kotki – prezentu od siostry. W dniu drugiej rocznicy ślubu do drzwi zadzwonili niespodziewani goście, którym towarzyszył przenikliwy “płacz”. Nie spodziewaliśmy się nikogo i jakie było nasze zaskoczenie gdy moja siostra podała mi maleńką, miauczącą kuleczkę. Maleństwo na moich rękach natychmiast uspokoiło się i wiadomo było, że teraz maluszka już nie oddam. Na ciąg dalszy historii czarno-białego maleństwa zapraszam do zakładki KOTY.