Koty i nitki

czyli moje puszyste pasje

Kota się nie pierze… a odkurza?

Opublikowano 11 listopada 2012

Ksenia – kotka syberyjska Poniższy film (należy kliknąć na minaiaturę) dedykuję wszystkim, którzy nie wierzyli, że kota można szczotkować odkurzaczem. Należy włączyć dźwięk i wtedy doskonale słychać warczenie odkurzacza :-)
Jak widać moje koty są chyba nietypowe. Ksenia sama pchała się do odkurzania a Mika często jej zazdrościła i też przybiegała.

PS. Film jest nieco zniekształcony (ściśnięty w pionie) gdyż musiałam go obrócić o 90stopni.

Pluszaki do prania

Opublikowano 27 października 2012

Zorza – kotka syberyjska Co jakiś czas wrzucam pluszaki do prania. Odłożyłam „brudaski” do koszyka… i nagle okazało się, że coś przybyło! Zorka wyrzucona z koszyka zajęła strategiczne miejsce w pralce. Ostatecznie udało się wyprać miśki, pieski i tygryski bez kota!

Chińskie danie?

Opublikowano 15 października 2012

Zorza i Mika Koty lubią spać w najróżniejszych miejscach. Czasami jest to łóżko, czasami pudełko zaś innym razem… wok postawiony na szafce kuchennej. Zorka nie jest pierwszą kocicą która odkryła uroki woka. Wcześniej była tam Mika.

Ostatni bastion zdobyty

Opublikowano 5 września 2012

Zorza – kotka syberyjska Zorka nieco urosła i chociaż nigdy nie będzie dużym kotem widać, że nie jest już dzieckiem. Uczy się szybko i chętnie naśladuje Mikę. Dotychczas gdy Mika chciała nieco spokoju mogła wskoczyć na kartonową obudowę modułu kolejowego upchniętego na szafce w kuchni. Dzisiaj wdarło się tam Rude Diablę…. Ostatni bastion został zdobyty. A oto fotoreportaż z tego zdarzenia:

Zorka

Opublikowano 30 czerwca 2012

Zorza – kotka syberyjska Dawno nie pisałam o Zorzy. Nie dlatego, że nie ma o czym ale dlatego, że po pierwsze nie mam czasu a po drugie Zorka głównie włóczy się po lekarzach.

Zorka przyszła do nas z zapchanym nosem i biegunką (no dobrze, bardzo luźnym stolcem). Odczekałam kilka dni i wybrałam się do weta koło domu. Lekarka obejrzała nos, oczyściła i kazała poczekać co będzie dalej. Dała też coś na odrobaczenie. Niestety po tygodniu znowu nosek był zapchany a stan odchodów poprawił się niewiele. Ponowna wizyta u weta. Kolejne czyszczenie nosa i konieczność zrobienia badań na pasożyty. Badanie zrobione – wynik negatywny. Uznałam, że nie ma na co czekać i trzeba iść do porządnego, zaufanego lekarza.

I tak, teraz będzie reklama. Pojechałam na Bokserską do lecznicy, którą polecał mi jeszcze lekarz z Wrocławia. Tam była sterylizowana Mika, tam u naszej Kseni zdiagnazowano rozległy nowotwór. I znów okazało się, jak różne jakościowo są lecznice. Na Bokserskiej Pani Doktor obejrzała i osłuchała kocicę. Zmierzyła jej temperaturę (nie była podwyższona). Kocica dostała standardowy antybiotyk podawany przy kocim katarze, imunostymulator, lakcyd i polecenie wykonania badania kału. Okazało się, że poprzednie badania były źle zrobione – lekarka nie poinformowała nas jak zbierać i przechowywać kał. 

I tu okazało się, że Zorka to kot lekoman (hmmm, … lekocat?). :-)  Immunosymulator to proszek, który trzeba wysypać z ampułki. Zorka aż piszczała do niego. Z takim zapałem wylizywała proszek, że musiałam podawać z wodą aby nie rozdmuchiwała wszystkiego. O lakcyd prosiła każdego wieczoru. Wystarczyło wyjąć ampułkę z lodówki aby kot zaczynał taniec wokół nóg. A antybiotyk? Też żadnego problemu. Tadek brał kawałek tabletki do ręki i wkładał Zorce do pyszczka. Żadnego oporu – przełykała i tyle.

Kontrola po tygodniu pokazała, że to nie był jednak koci katar. Nos nadal zalepiony i lekkie bulgotanie w nosku (na szczęście nigdzie głębiej). Tym razem był wymaz z nosa i badanie krwi. Wyniki krwi są bardzo dobre jednak okazało się, że Zorkę zasiedlił gronkowiec koci (Staphylococcus felis). Trudno usunąć to świństwo. Jeździmy teraz co 2 tygodnie na zastrzyk i mamy nadzieję, że to pomoże. Teraz, po drugim już zastrzyku jest chyba lepiej. Nie ma już strupków na nosku chociaż jeszcze coś się zbiera wewnątrz. Zorka dostała też już ruję ale o tym następnym razem.

Na szczęście wygląda na to, że Mika jest odporna i nie zaraziła się. Mika też dostała tabletki i tu okazało się, że Mika to normalny kot. Podanie jej tabletki przebiega według klasycznego scenariusz wielokrotnie już w necie opisywanego. Dobrze, że tabletek w pudełku był spory nadmiar :-)

Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć zrobionych kotom (głównie Zorce) jeszcze w kwietniu.

Powtórka z …

Opublikowano 11 maja 2012

Zorza – kotka syberyjska Czy poniższe zdjęcia coś Wam przypominają? Gdyby nie kolor futra…

Dla tych, którzy nie śledzą uważnie wpisów małe przypomnienie :-)

Zorza

Opublikowano 3 kwietnia 2012

Zorza – kotka syberyjska Kiedy zabrakło Kseni w domu zrobiło się jakoś pusto. Mika zrobiła się osowiała a i my bez przerwy rozglądaliśmy się za Ksenią. Wiedziałam, że poszukam nowej kotki ale nie sądziłam, że to będzie tak szybko.
Szukałam kotki syberyjskiej jak najbardziej zbliżonej wyglądem do Kseni. Jednak los zadecydował inaczej. Zajrzałam na stronę hodowli Kicia*pl i zakochałam się w Zorzy. Szybka decyzja i wczoraj późnym wieczorem zamieszkała z nami 4,5 miesięczna koteczka syberyjska. Zapraszam do obejrzenia galerii.
O tym jak zareagowała Mika napiszę nastęnym razem.

Kot lubi się bawić…

Opublikowano 27 sierpnia 2009

kot na żyrandolu… to fakt! Co może służyć kotu do zabawy? Właściwie wszystko i to niekoniecznie zabawki ze sklepu dla zwierząt. Najłatwiej podać przykłady zabawek, które lubią moje koty, a są wśród nich (oczywiście zabawek) zarówno futrzane myszki i kulki ze sklepu jak i śruby spośród “skarbów” mojego męża. Kiedy kot się bawi? Jako zwierzę nocne najchętniej nocą kiedy ludzie chcieliby spać. Spróbujcie spać kiedy nagle na łóżko w podskokach wpada kot i rzuca Wam na twarz kulkę do zabawy. Albo kiedy nagle w mieszkaniu rozlega się brzęk dzwoneczka zamkniętego w plastikowym walcu. Albo kiedy dwa koty wpadają na łóżko i kotłują się nie zważając na te przeszkody pod kołdrą…
Więcej na temat zabaw kotów można przeczytać w dziale KOCIE ZABAWY. Tam też zapraszam do oglądania moich kocic złapanych podczas zabawy.

Moje koty – historia Kseni

Opublikowano 13 sierpnia 2009

mała KseniaCzy samotny kot w domu jest szczęśliwy? Na to pytanie mógłby odpowiedzieć jedynie on sam. Nasza Kota nie okazywała niezadowolenia faktem, że cały dzień byliśmy poza domem jednak wyraźnie zaczęła dziczeć. Do nas nadal chętnie przychodziła ale obcych zaczęła unikać. Po trzech latach uznaliśmy, że najwyższy czas postarać się o jakieś towarzystwo dla naszej ulubienicy. Warunkiem koniecznym było znalezienie małego kociaka na tyle “charakternego” aby Kota nie zastraszyła go. I tak pewnego dnia pojawiła się w domu Ksenia – kotka syberyjska kupiona na wystawie kotów rasowych we Wrocławiu. Więcej na temat uroczego “pluszaka” jakim jest Ksenia można przeczytać w dziale Historia Kseni.

Śpię, śpisz, śpimy…

Opublikowano 6 sierpnia 2009

śpiące kotyKoty śpią dużą część doby, żeby nie powiedzieć większą. Najczęściej zwijają się w kłębek i jest to pozycja, którą zna większość z nas. W tej pozycji kot potrafi zasnąć rzeczywiście głeboko. Kiedy kot śpi z podwiniętymi łapkami, w pozycji określanej u nas w domu jako “kaczucha”, sen jest płytszy. Z tej pozycji kot jest w stanie zerwać się w ułamku sekundy. Do spania wybierają miejsca oceniane jako bezpieczne ale też wygodne ze strategicznego punktu widzenia (fotel z którego widać większą część mieszkania, nasłoneczniony parapet otwartego, piwnicznego okienka). Ale czy to jedyne pozycje i jedyne miejsca do spania? W dziale KOCIE LEŻANKI można przeczytać więcej na temat kociego snu oraz obejrzeć zdjęcia, ilustrujące ulubione pozycje i miejsca drzemki mojego kociarstwa.