Koty i nitki

czyli moje puszyste pasje

Greckie koty

Opublikowano 4 września 2010

kot grecki Lubię koty więc gdziekolwiek jestem staram się je wypatrzeć. Tym razem wypatrywałam kocie towarzystwo na greckiej wyspie Zakintos. W ciągu dnia kotów nie było. Chociaż są to stworzenia lubiące słońce temperatura 40 stopni (w słońcu nawet więcej) zniechęcała je do przechadzek po rozpalonych drogach i kamieniach. Koty wychodziły dopiero wieczorem w czasie kiedy turyści zasiadali do posiłku. Wtedy kręciły się pod nogami czekając na smaczne kąski ze stołu. Rzadko pozwalały się pogłaskać, czy chociaż dotknąć. Na szczęście nie jestem 5-letnim dzieckiem i wystarczy mi sama przyjemność patrzenia na kocią grację.
Greckie koty różnią się budową od klasycznych kotów europejskich. Są raczej niewielkie i dość wysmukłe.
Poniżej album z kilkoma zdjęciami greckiego kociarstwa (dodatkowe informacje w podpisach).

Łóżko dla kota :-)

Opublikowano 15 sierpnia 2010

śpiący kot Pisałam już wcześniej o kocich leżankach, czyli miejscach w których lubią spać koty. Moje kocice co jakiś czas znajdują sobie nowe legowiska. Tym razem za legowisko posłużył szkielet modułu kolejowego, robionego przez mojego męża. Są to właściwie dwa moduły skręcone ze sobą aby zajmowały mniej miejsca. Całość została przykryta ręcznikiem aby Mika nie wydrapywała pianki montażowej. Jak widać na poniższych zdjęciach mieszczą się tam nawet dwa koty jednocześnie.


Na temat kotów i miejsc, które wybierają do spania możesz przeczytać we wpisach:

Nowe kocie zabawki

Opublikowano 1 sierpnia 2010

kot i sznurekNa kilku ostatnich zdjęciach pojawiła się nowa zabawka dla kotów. Śpieszę donieść, że nie wydaję majątku na kocie zabawki, a biało czerwony tunel z kulką wewnątrz dostałam jako dodatek do karmy dla Miki. Złożyliśmy tunel bez większych nadziei, że koty zainteresują się nim. W końcu ani nie jest to kulka z folii aluminiowe (a gdyby tak wrzucić do środka taką kulkę? Hm…), ani zabawka nie ma w sobie metalowych drucików i śrubek. Nie jest to nawet myszka z prawdziwego futerka. Ksenia obdarzyła zabawkę jednym spojrzeniem. Nawet nie wyciągnęła łapki do kulki. Mika od czasu do czasu usiłuje wydłubać kulkę. Robi to jednak niezgodnie z założeniami twórcy. Otóż kiedy nie skutkuje chwytanie kulki pazurami bierze cały tunel w zęby i tłucze nim o podłogę. Szczególnie miła jest taka zabawa o drugiej w nocy…

Kot pudełkowy

Opublikowano 20 lipca 2010

kot i pudełko Koty lubią spać w zacisznych miejscach. Wymogi zacisznego miejsca spełniają pudełka – im mniejsze tym lepsze. Jak tylko przyjdzie jakaś paczka Ksenia postanawia sobie zrobić w niej legowisko. Nie ważne, że pudełko jest za małe. Zawsze potrafi się jakoś ułożyć. Ostatnio zaanektowała małe kartonowe pudełko. Nie mogłam uwierzyć, że jest w stanie zmieścic sie w nim w całości a tym bardziej, że da się w nim spać! Podobny los spotkał pudełko po butach. Nie było duże a i tak Ksenia właziła do niego. Nie rozumiem jak mogło jej tam być wygodnie.

Lektura obowiązkowa

Opublikowano 3 lipca 2010

Książki o kotach Dzisiaj kolejna książka, którą polecam wszystkim, którzy kochają zwierzęta. W książce, o wiele mówiącym tytule „Balsam dla duszy miłośnika kotów”, autorzy zebrali opowiadania kociarzy o ich pupilkach. Znajdziecie tu opowiadania smutne i śmieszne. Opowiadania o kotach, które kochają ludzi z którymi żyją, które potrafią bawić i pocieszać. O kotach, które troszczą się o ludzi i takich, które same potrzebują troski. Polecam te opowiadania każdemu kto lubi czytać o kotach, ich zwyczajach, pasjach i sposobach na … ludzi.

O innych polecanych przeze mnie książkach przeczytasz na stronie Kocia literatura.

Mika na spacerze

Opublikowano 21 czerwca 2010

Mika na spacerzeKilka razy już wspominałam, że mieszkam na parterze i Mika lubi zrobić sobie wycieczkę na trawnik. Mamy w planach przymocowanie barierki/ogrodzenia na parapecie aby oba koty mogły leżeć na powietrzu bez możliwości zeskoczenia. Tymczasem jak otworzę szeroko okno i nie dopilnuję kociarstwa Mika zwiedza skwerek pod oknem. Ostatnią jej wycieczkę dokumentują poniższe zdjęcia. Kiedy już znudziła się trochę wskoczyła do kuchni wykorzystując podest jaki jest pod kuchennym oknem. W czasie gdy Mika spacerowała po trawce Ksenia delektowała się słońcem leżąc na parapecie.

Koty wokół nas

Opublikowano 10 maja 2010

Koty z Jastarni...Jako kociara łatwo zauważam koty w swoim otoczeniu. Długi weekend majowy zazwyczaj spędzam Jastarni gdzie fotografuję napotkane kocie egzemplarze. Nie jest to łatwe gdy uliczkami ciągną niezliczone rzesze turystów ale czasem udaje się upolować kociaki na podwórkach lub w oknach. W tym roku turyści wyjechali 4 mają a ja zostałam do końca tygodnia. Okazało się, że w Jastarni kotów jest bardzo dużo tylko jednak nieco się ukrywają. Poniżej galeria ze zdjęciami z kilku wyjazdów. Są tam koty, które uciekały na samo zawołanie „kici, kici” ale są i takie, które przybiegały aby się połasić do nóg. Miłego oglądania.

Koty i sen

Opublikowano 12 marca 2010

Kot śpi...Dzisiaj małe uzupełnienie albumu na temat kocich miejsc do spania. Ostatnio Mika wykazuje chęć przebywania w niewielkiej odległości ode mnie. Tak więc w nocy śpi na moich nogach lub pod kolanami, kiedy siedzę przy biurku kładzie się na drukarce lub na parapecie, a jeśli usadowię się na sofie Mika okupuje moje kostki. Te dwa ostatnie przypadki widać na zdjęciach :-) Ksenia także chce być blisko mnie więc zdarza się, że w ciągu dnia i biurko i parapet są pełne :-) zaś nocą Mika przygniata mi kostki a Ksenia deformuje kręgosłup :-)

Przypominam, że więcej zdjęć tematycznie związanych ze snem zamieściłam na stronie KOCIE LEŻANKI.

Kot w szafie

Opublikowano 5 marca 2010

MikaJeszcze kilka miesięcy temu siadałam do komputera pełna zapału. Miałam co pokazać z robótkowego pola. I sporo zdjęć kotów plątało się na karcie aparatu. A tu nagle… jakaś zapaść. Serwetki nie chcą się same skończyć, pudełko – apteczka stoi na półce jak wyrzut sumienia i jedynie koty nieco rozrabiają.

Mika ostatnio dała popis. Jak każdy kot lubi wchodzić do szafy. Pilnujemy więc szafy aby Mika nie narobiła szkód. A tu pewnego popołudnia wracam do domu i zastaję męża nad stertą ciuchów. Okazało się, że rano zamknęłam kocicę w szafie! Moje pierwsze pytanie – czy nasikała? Otóż nie! Wytrzymała pełne 9 godzin – kochany, czyściutki kotek :-) Za to ściągnęła z wieszaków większość ubrań. I oczywiście wyspała się na nich. Podarła też dwa tekturowe pudła – mała strata. Z niepokojem przejrzałam garderobę aby ocenić wielkość strat. Na szczęście okazało się, że straty są niewielkie. Kilka delikatnych zaciągnięć na bluzkach jakoś przeżyję. Mika nie była zachwycona przymusowym zamknięciem i nie wchodziła do szafy przez kolejne … 3 dni. Czwartego dnia ostrożnie weszła i ułóżyła się w kąciku. A już miałam nadzieję, że to koniec kota w szafie :-(

Mika i śnieg

Opublikowano 12 lutego 2010

Pisałam jużkiedyś, że mika lubi wyskakiwać przez okno. Nie chcę aby łaziła w centrum miasta więc pilnuję aby nie wyskakiwała. Kiedy kilka tygodni temu spadło dużo śniegu, który przykrył parapet Mika wymogła na mnie spacer po parapecie. Okazało się, że zimny śnieg to nie jest to co koty lubią najbadziej. Chwilkę przebierała łapkami ale jednak szybko zawróciła do domu. Kilka dni temu sytuacja się powtórzyła. Mika wyszła na parapet, który tym razem nie był pokryty śniegiem. I nagle okazało się, że kot jednak chce na spacer i Mika znalazła się po oknem gdzie śnieg sięga do kolan. POniżej zdjęcia z tej eskapady. Śnieg okazał się zimny i mokry ale na tyle głęboki, że kocica nie była w stanie samodzielnie wskoczyć na podest, który pozwala na wskoczenie do kuchni. Mąż musiał się ubrać i pójść po zrozpaczonego kota :-) Ciekawa jestem, czy ta przygoda zniechęci ją do spacerów. Ale czy na pewno….?

Kot meteopata

Opublikowano 29 stycznia 2010

Mika i sznurek Czy koty są meteopatami? Patrząc na Mikę mogę przypuszczać, że przynajmiej niektóre tak. Przez ostanich kilka dni ciśnienie było niewiarygodnie wysokie. 774 mmHg przy normalnym 760 mmHg to rzeczywiście nie lada problem dla “sercowców” i … właścicieli kotów meteopatów :-( Mika nie potrafiła spokojnie usiedzieć na miejscu. Albo ganiała za Ksenią, albo biegała za zabawkami albo przynosiła sznureczek aby jej rzucić. To ostatnie jest urocze o ile odbywa się w dzień. W środku nocy człowiek może jedynie pozgrzytać zembami i mieć nadzieję, że po trzech razach kotu znudzi się taka zabawa. Tak więc spadek ciśnienia do 740 mmHg (druga skrajność!) dał nam nieco odetchnąć i pozwolił się wyspać. Przy tak niskim ciśnieniu Mika śpi calutką noc jak aniołek. A z nią i my.
Oto Mika bawiąca się uloubionym sznureczkiem.

.

Nowy koci lokator cz. 2.: Przygotowanie mieszkania – kocia toaleta.

Opublikowano 22 stycznia 2010

Kot w transporterku... Po krótkiej przerwie wracam do cyklu „Nowy koci lokator”, przeznaczonego głównie dla debiutantów w dziedzinie służenia kotu. (Tak, tak, to nie pomyłka. Kota się nie „posiada”, kotu się służy!)

Pisałam już o dylematach towarzyszących wyborowi kota (rasowy, czy dachowiec, mały, czy dorosły) i o przygotowaniach do transportu kota w domowe pielesze. Nadszedł czas na przygotowanie mieszkania na nowego lokatora. O czym trzeba pomyśleć i o co zadbać przed przywiezieniem kociaka. I tu pojawia się się cała lista:
1.kuweta i żwirek/piasek do kociej toalety
2.miski na pokarm i wodę
3.jedzenie
4.drapaki
5.zabawki
6.legowisko

Dzisiaj kilka słów na temat kącika toaletowego naszego pupila. Kącik taki trzeba koniecznie przygotować przed przyniesieniem kotka do domu aby od pierwszych chwil uczyć malucha czystości. Jeśli bierzemy malutkiego kotka to możemy go nauczyć korzystać zarówno z różnych piasków zbrylających jak i trocin, czy wręcz czystej kuwety. Jeśli nasz kot jest dorosły warto dowiedzieć się z czego korzystał wcześniej. Jeśli zawsze lubił grzebać w piaskach może nie zaakceptować kuwety dwuwarstwowej bez jakiegokolwiek wypełnienia.

Jaką kuwetę wybrać i gdzie ją ustawić? Umiejscowienie kuwety zależy od ilości miejsca w mieszkaniu jak i trochę od rodzaju kuwety. Jeśli będziemy mieć standardową kuwetę – miskę warto ją ustawić w łazience lub w innym miejscu z dala od pokoju. Po pierwsze kocie odchody mają intensywną woń :-) a po drugie łatwiej sprzątnąć porozsypywany żwirek z kafelków niż z dywanu (jedynie moja Kota mogła mieć kuwetę na środku pokoju i nie rozsypać ani okruszka). Kuweta zamknięta z drzwiczkami (przypomina budkę) może stać właściwie wszędzie ale ja i tak osobiście preferuję ustawienie toalety w łazience. Już słyszę te pytania: a która kuweta jest lepsza? Szczerze mówiąc nie wiem. Moje koty korzystają ze zwykłej kuwety – miski z brzegami zawiniętymi do środka (ponoć zapobiega to wysypywaniu piasku). Jak patrzę na koty grzebiące w piachu i na unoszący się przy tym pył nie wyobrażam sobie zamknięcia kota w takiej sytuacji w maleńkiej budce. Szkoda futra, oczu i dróg oddechowych moich kocic. Z drugiej strony sporo ludzi wybiera kuwety zamknięte i wszystko jest OK.

Ostatnio widziałam kuwetę marzenie każdego kociarza – samoczyszczącą się. Polega to na tym, że po wyjściu kota przez piasek (fotokomórka) przejeżdżają metalowe kratki i zrzucają zbrylone odchody z piaskiem do specjalnego pojemnika. Szkoda tylko, że cena jest już mniej piękna.

Są też kuwety dwuczęściowe: dół – miska i nakładany na to jakby „ruszt” z dziurkami. Do takiej kuwety nic się nie sypie. Mocz przecieka przez dziurki i kot wychodzi z suchymi łapkami a grubsze odchody zostają na „ruszcie”. Jednak wydaje mi się to mało higieniczne i raczej nie sprawdzi się kiedy zostawiamy kota na 2 dni samego w domu.

No dobrze. Uporaliśmy się z kuwetą. Wiemy jaką wybrać i gdzie postawić więc teraz kwestia co do niej wsypać. I tutaj znowu mogę jedynie powiedzieć czego ja używam. Lubię żwirki zbrylające, z których zanieczyszczenia zbiera się łopatką i wyrzuca do woreczka (nie do sedesu!!!). Jest to wygodne rozwiązanie chociaż nieco pylące. Tutaj ważne aby wypróbować kilka piasków i zobaczyć, który jak się zbryla i który polubi nasz kot (uwaga na zapachowe – nie każdy kot to zaakceptuje). Nie podam czego używam bo nikt mi nie płaci za reklamę ale gdyby ktoś był zainteresowany to proszę o maila.

Jeśli kot nie chce załatwiać się do kuwety to coś jest nie tak z … kuwetą i/lub żwirkiem. Może miejsce jest złe, może kuweta niewygodna, może piasek źle pachnie albo kłuje w łapki. To ostanie to nie żart. Kota przyszła do nas jako malusieńki kociak i okazało się, że nie chce wchodzić do kuwety. Zmartwiłam się i nie potrafiłam znaleźć przyczyny tej niechęci. Rozwiązanie znalazło się samo. Otóż żwirek był za gruby i wbijał się w delikatne podeszwy łapek. Kiedy wyjęłam Kotę ze żwirku okazało się, że kilka kamyczków wbiło się między palce co powodowało ból. Zmieniłam piasek na specjalny, drobny dla kociąt i problemy skończyły się natychmiast. Kiedy Kota dorosła używałam już zwykłego żwirku. Dlatego należy pamiętać, że problemy z czystością to najczęściej nie wina kota ale różnych czynników zewnętrznych.

Oczywiście piasków i kuwet jest teraz ogromna ilość. Wiem, że dopiero co pisałam, że nikt nie płaci mi za reklamę ale sporo informacji o piaskach i kuwetach można znaleźć na stronie sklepu internetowego Animalia.pl. W tym sklepie robię wszelkie zakupy dla kotów (może to przeczytają i dostanę jakiś dodatkowy bonus :-) ) a jego szczególną zaletą jest serwis w którym porównują różne produkty m.in. kocie żwirki.

Zdaję sobie sprawę, że nie wyczerpałam tematu kocich toalet więc pytania i wątpliwości można wrzucać do komentarzy a ja postaram się do nich odnieść w kolejnych artykułach.

Kocie demotywatory

Opublikowano 16 stycznia 2010

koty i komputer Koty lubią towarzyszyć swoim ludziom w codziennych czynnościach. Moje kocice nie są tu wyjątkiem. Szczególnie Mika ma zwyczaj nie odstępować mnie na krok kiedy chodzę po mieszkaniu. Lubi też spać w odległości 1 metra ode mnie kiedy pracuję pracy biurku. Wymaga to oczyszczania powierzchni na której kot się rozkłada. I tak wiecznie przestawiam swoje papiery i książki gdyż Mika jakoś nie może się zdecydować, czy woli leżeć bezpośrednio na biurku, czy może na drukarce. Obserwowanie takiego rozespanego kota, kiedy ma się do przygotowania wykład, wcale nie motywuje do pracy. Zawsze kiedy patrzę na Mikę wyciągającą się na moim biurku mam ochotę zwinąć się w kłębek na łóżku. Podobnie demotywująco wpływają na mnie koty podczas rannego wstawania. Właśnie wtedy moje kocice miałyby ochotę przytulić się do mnie, wejść pod kołdrę i pomruczeć a ja muszę wstawać. :-( Właśnie dlatego lubię nastawiać budzik nieco wcześniej aby mieć te kilka minut na kocie karesy.

Obie lubią leżeć nie dalej niż metr ode mnie kiedy siadam na kanapie z robótką lub z książką. Mika biegnie jak tylko udaję się do łazienki i usadawia się w umywalce. Jest to niezwykle miłe chociaż czasami czuję się prześladowana kiedy nie mogę zrobić kroku bez asysty. :-)

Koty i ptaki

Opublikowano 8 stycznia 2010

koty i ptaki Dzisiaj krótko gdyż praca mnie nieco przytłoczyła. Przygotowanie wykładów na 10 godzin zajęć (z czego 8 w najbliższy weekend) to nie byle co i na koci wpis nie zostało już dużo czasu.

Dzisiaj na temat miłości kotów do ptaków :-) . Mieszkam na parterze więc moje kocice często leżą na parapecie i oglądają świat za oknem. Zarówno Ksenia jak i Mika aż trzęsą się gdy w okolicy pojawiają się ptaki. Rozpłaszczają się wtedy na parapecie, sztywnieją i wydają taki śmieszny odgłos. Coś jakby szczekanie. Kiedy to słyszę to zawsze stwierdzam, że odezwał się detektor sikorek (pierwsza tak reagowała Kota na sikorki na balkonie :-) ) Na krzaku przed oknem powiesiliśmy kulkę dla sikorek i śmiejemy się, że to koci telewizor. Kocice leżą na parapecie i oglądają sikorki skaczące po krzaku i wiszące na kulce. Ostatnio gawron droczył się z Miką. Usiadł na kamieniu pokrytym śniegiem w odległości 2 metrów od okna i „pozował”. Rozkładał skrzydła, obracał się. A Mika dostawała szału. A to wszystko wyglądało tak:

Koty i choinka

Opublikowano 1 stycznia 2010

koty i choinka Na początek życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowym roku! Niech Wam się szczęści, piękne włóczki same wchodzą do rąk a później łatwo i przyjemnie dają się przetwarzać na prześliczne rękodzieła. I niech Wasze koty mruczą głośno i nie nadużywają Waszej cierpliwości.

Moje koty wykazały się w czasie minionych świąt. Pamiętacie jak obawiałam się o bezpieczeństwo choinki w obecności Miki? Mika wykazała się dojrzałością – zupełnie nie interesowała się ozdobami na choince. Owszem obwąchała to duże i zielone drzewo, które nagle wyrosło na stole w pokoju ale kłujące igły nie przypadły jej do gustu. Drugi raz zainteresowała się ubieraniem drzewka. Z uwagą śledziła zawieszanie lampek, bombek i łańcuchów. Ale to wszytko! Została sam na sam z choinką na 4 dni i … choinka dalej stoi :-) . Poniżej kilka zdjęć choinki.

Czy tak jest ze wszystkimi kotami? No i tu mam problem z odpowiedzią. Otóż żaden mój kot nie ingerował w drzewko i jego przybranie. Z drugiej strony koty mojej mamy uwielbiają dopadać do bombek i bawić się nimi. Podobnie kot mojej siostry. Kotki koleżanki lubiły wdrapywać się po pniu choć ja tego nie widziałam i zastanawiam się jak to robiły skoro pień jest tak okropnie kłujący. Może koty zaczepiają jedynie sztuczne drzewka (takie jest u mojej mamy)? A może ciągnie je owoc zakazany (zarówno u mojej mamy jak i siostry koty nie mają wstępu do pokoju z choinką). A może ja mam szczęście i trafiam na dobrze wychowane koty? W każdym razie proponuję aby nie ubierać drzewka zaraz po przyniesieniu go do domu. Lepiej postawić w docelowym miejscu i zostawić chociaż przez noc aby kot mógł się z nim zapoznać. Może jak się pokłuje o igły to traci zainteresowanie zielonym intruzem?

Ksenia za to podbiła moje serce w odmienny sposób. Ksenia je wyłącznie suchy pokarm. Nigdy nie daje się namówić na skosztowanie wędlin lub mięsa. I tu nagle zaczęła miauczeć przy stole prosząc o … pasztet, który zrobiłam na święta. Dałam jej kawałeczek aby pokazać , że przecież tego nie jada. I co się okazało? Ksenia pożarła poczęstunek i zażądała kolejnej porcji. Jestem usatysfakcjonowana gdyż nawet mój wybredny kot docenił moje „dzieło”.