Dlaczego koty i nitki?
Koty pasjonowały mnie od dziecka. W mieście nie było ich za wiele ale w moim domu rodzinnym były zawsze i to nie zawsze pojedynczo. Najlepiej pamiętam trzy z nich: Bosą, Łatkę i Rudiego.
Bosa była kotką mojej siostry. Przywieźliśmy ją do Wrocławia aż z Sarbinowa Morskiego. Okazało się, że moja siostra znalazła w niej opiekunkę i obrońcę. Niech tylko ktoś spróbował krzyknąć na siostrę – Bosa zrywała się i stawała w jej obronie.
W tym samym czasie co Bosa przyszła do nas Łatka. Przyszła to może nie najlepsze określenie, gdyż to ja przyniosłam malutkiego kociaka. Dzieci na podwórku już zamęczyły jej rodzeństwo, a tego maluszka, z połową mordki rudej, a połową czarnej, uratowałam. Wyrosła na piękną, wierną i niezwykle czystą kocicę. Najbardziej przywiązała się do mojej mamy.
Kiedy byłam dzieckiem, sterylizacja kotek nie była popularna. Zdarzyło się więc, że Łatka uciekła i wróciła kotna. Wśród jej dzieci był kocur Rudi, którego w pierwszej chwili wzięłam za szczura! Był wielkim oseskiem i wyrósł na ogromnego, rudego, pręgowanego kocura. Był wielki i jednak nieco dziki. Rudi dla odmiany miłością wielką kochał moją babcię. Ta miłość była jednak czasami nieco bolesna. Ulubionym miejscem Rudiego były babci ramiona, A wskakiwał tam z szafy oczywiście asekurując się pazurami.
Moje puszyste pasje wczoraj i dziś
Niestety nie mam żadnego zdjęcia tych dawnych kocich mordek (Bosej, Łatki i Rudiego). Na szczęscie moje własne koty mają już całe albumy. Przez lata towarzyszyły mi wspaniałe Kota i Ksenia, które są już za tęczowym mostem, ale na zawsze mają swoje miejsce w mojej pamięci. Obecnie domem rządzą dwie niesamowite kotki: Zorza i Mika, które codziennie przypominają mi o starej prawdzie, że kota się nie „posiada” – kotu się służy!
Zapraszam Was do oglądania mojego obecnego kociarstwa w dziale KOTY. Zamieszczam tam również ciekawe drobiazgi oparte na kocich motywach.
Jakiś czas temu odkryłam w sobie również pasję tworzenia, a objawiło się to w postaci wydzierganych na szydełku etui na dysk i komputer. Później była bluzka, serwetki… W dziale NITKI zamieszczam prace, które wykonałam, ciekawe wzory i recenzje włóczek, z których korzystałam.
Reaktywacja bloga i nowy krok na Instagramie
Ten wpis opublikowałam oryginalnie 28 lipca 2009 roku. Kiedy patrzę na tę datę, uświadamiam sobie, jak długą drogę przeszliśmy. Po czterech latach ostatniej przerwy wracam do Was z głową pełną nowych pomysłów. Odświeżam i uzupełniam dawne treści, bo choć czas mija, moje puszyste pasje wcale nie wygasły. Strona znowu ożywa, a ja mam ogromną ochotę podzielić się z Wami nowymi historiami z życia moich kotów oraz kolejnymi projektami, które powstały w tym czasie. I nie będą to tylko nitki!
Żebyśmy mogli być ze sobą w jeszcze bliższym i bardziej bieżącym kontakcie, równolegle z reaktywacją bloga uruchomiłam profil Koty i Nitki na Instagramie. To właśnie tam, w krótkich migawkach, będziecie mogli podglądać moją codzienność, testy włóczek i oczywiście to, jak Zorza i Mika dzielnie „pomagają” mi w dzierganiu.
Mój pierwszy, osobisty wpis i oficjalne przywitanie na Instagramie możecie zobaczyć, klikając bezpośrednio tutaj.