Jak wprowadzić drugiego kota do domu?

Zorza i Mika

Jest to dość powszechny problem. Teoria mówi, że początkowo należy zwierzaki rozdzielić. Będą oba zestresowane ale będą czuły swój zapach przez drzwi co pozwoli im przyzwyczaić się do swoich zapachów. Później otwieramy drzwi i pod nadzorem pozwalamy zwierzakom na kontakt. Nie naciskamy, nie stykamy na siłę. Nie wyciągamy małego kota z miejsca, w którym się ukrył.

Nigdy nie zastosowałam tego wzorca. Jak więc postępowałam? Kota miała 2 lata jak doszła do nas Ksenia (6 miesięcy). Kota była zadziornym dzikusem i małego kociaka dobieraliśmy tak aby nie dał się zaszczuć. No i przesadziliśmy gdyż ten kociak nie okazał rezydentce żadnego szacunku. Po przyjściu do domu wypuściliśmy Ksenię z transportera cały czas nadzorując Kotę. Ksenia zainteresowała się od razu miską w kuchni a później zwiedziła mieszkanie. Kotę oczywiście zauważyła i od razu potraktowała jak członka stada, w którym w końcu do tej pory w hodowli żyła. Niestety Kota nie pokochała malucha i kilka razy na Ksenię syknęła. Co ciekawe na syczeniu się kończyło. Wyraźnie uznała Ksenię za dziecko, którego jednak nie należy atakować. Przez pierwszy dzień towarzyszyliśmy kotom przy każdym ich kontakcie ale nie dochodziło do łapoczynów więc uznaliśmy, że wszystko się ułoży. Ułożyło się o tyle, że kocice nigdy nie wykazały względem siebie wrogości. Kota unikała Kseni chociaż ta ostatnia wyraźnie miała ochotę na bliższy kontakt (np. kładła się koło Koty na tym samym fotelu). Ich zabawy polegały na dzikich gonitwach i były prowokowane przez Ksenię. Gonitwy często kończyły się wrzaskiem ale nie były to prawdziwe walki. Ksenia miała często podrapany łeb gdyż Kota potrafiła przyłożyć łapą gdy Ksenia zbyt nachalnie pchała się lub patrzyła natrętnym wzrokiem.

Kiedy odeszła Kota Ksenia została sama na kilka lat. Jednak wyraźnie brakowało jej jakiegoś znowu zdecydowaliśmy się na drugiego kota. Tym razem przyszła Mika, która miała niecałe 2 miesiące. Spodziewaliśmy się powtórki z rozrywki a tu… Od pierwszej chwili Ksenia adoptowała Mikę. Spały razem (co zostało im do śmierci Kseni), Mika usiłowała ssać Ksenię. Mika od początku nie potrzebowała człowieka i Ksenia była dla niej wszystkim.

Później Ksenię dopadł nowotwór i Mika została sama. Mika sprawiała wrażenia, że czegoś jej brakuje. Stała się nieco osowiała. No i ja bardzo przeżyłam utratę ukochanej Kseni. Tak bardzo tęskniłam, że natychmiast chciałam kolejną syberyjkę najlepiej tak samo umaszczoną jak Ksenia. Nie wiem co mnie opętało ale nie mogłam o niczym innym myśleć i tak wyszukałam Zorzę. Cała szczęśliwa przywiozłam Zorkę w transporterze i tu okazało się, że … tym razem mamy prawdziwy problem. Mika zachowała się jak dzikie zwierzę. Nie rzuciła się na malucha ale warczała jak dziki pies. Było ją słychać w całym mieszkaniu. Jednak najważniejsze, że ani razu nie zaatakowała Zorki czynnie. Nigdy Mika nie zaakceptowała Zorki (właśnie siedzi na środku pokoju, patrzy na czającą się Zorkę i warczy). Teraz kiedy Zorka jest dorosła Mika potrafi przyłożyć jej łapą chociaż nie jest to specjalnie groźne. Wygląda to nieco gorzej niż stosunki Koty z Ksenią.

Tak więc jedyne co mogę poradzić przy wprowadzaniu małego kota do starszego rezydenta to cierpliwość i nic na siłę. Proponuję ingerować jedynie w sytuacji zagrożenia. Koty muszą się obwąchać, poznać swoje zapachy i siebie wzajemnie. Radzę nie zaniedbywać starszego kota. Obu kotom należy się zainteresowanie. Warto zadbać aby nowy przybysz nie zaczął wyganiać rezydenta z jego ulubionego legowiska. Ja rozwiązywałam to w ten sposób, że jeśli Ksenia wyganiała Kotę z ulubionego fotela to wtedy ja zganiałam Ksenię i nikt tam nie spał przez jakiś czas. Dobrze jeśli dorosły kot może wskoczyć gdzieś wysoko i tam odpocząć od natrętnego malucha (dopóki ten nie nauczy się wchodzić w to samo miejsce 🙂 ). Można wprowadzać zwyczaj karmienia obu kotów przysmakami w bliskiej odległości dbając aby każdy dostał swoją porcję. Warto wprowadzić dwie osobne miski do posiłków. Nawet jeśli później będą się wymieniać to przynajmniej na początek koty będą miały zagwarantowaną przestrzeń przy jedzeniu. Ważne aby przygotować dwie kuwety. Może się zdarzyć, że kot nie zechce robić do piasku gdzie zrobił ten drugi i wtedy druga kuweta zapobiegnie zasikanym kątom w mieszkaniu.

Podobne wpisy

  • Co koty najchętniej robią zimą?

    No jak myślicie? Poprawna odpowiedź brzmi: ŚPIĄ! ALe nie w byle jakim miejscu. Nie na podłodze! A już na pewno nie na zimnym parapecie. Najlepszym miejscem do spania zimą jest łóżko (najlepiej gdy za materac robi człowiek) lub biurko (najlepiej gdy gorące powietrze z wentylatora grzeje grzbiet). Biurko okupuje Mika i musiałam posprzątać papiery (i…

  • |

    Zanim nadejdzie Wielkanoc…

    Co roku robię jakieś drobiazgi na święta Bożego Narodzenia. Niestety na ogół nie mam czasu tego pokazać, a później przychodzą kolejne święta… Tak więc tym razem postanowiłam zdążyć przed Wielkanocą z zaprezentowaniem drobiazgów z masy solnej. Ostatni weekend przed Wigilią poświęciłam na tworzenie aniołków i gwiazdek. Zrobiłam jeden błąd gdyż wzięłam zbyt gruboziarnistą sól (widać…

  • Letnie spacery

    Dawniej mieszkałam na pierwszym piętrze i miałam balkon. Koty mogły wychodzić zarówno na parapet jak i na balkon. Grzecznie wygrzewały się na słońcu lub obserwowały życie w ogródkach. Teraz mieszkam na parterze i okazało się, że kocice nadal chętnie wychodzą na parapet a dalej na trawnik. Niestety nie chcę aby same włóczyły się po okolicy…

  • Kocie urodziny

    Tak się składa, że obie moje kocice urodziły się 20 listopada. Tak więc kilka dni temu Mika skończyła 5 lat a Zorza 1 rok. W dzień urodzin koty były specjalnie traktowane. Rano dostały suchą karmę i małą porcję głaskania. Niestety nie mogłam zostać w domu aby spełnić marzenie Zorki. Jakie? Leżenie w łóżku cały dzień…

  • Kot w szafie

    Jeszcze kilka miesięcy temu siadałam do komputera pełna zapału. Miałam co pokazać z robótkowego pola. I sporo zdjęć kotów plątało się na karcie aparatu. A tu nagle… jakaś zapaść. Serwetki nie chcą się same skończyć, pudełko – apteczka stoi na półce jak wyrzut sumienia i jedynie koty nieco rozrabiają. Mika ostatnio dała popis. Jak każdy…

  • Kocia literatura – Sztuka mruczenia

    Tym razem zapraszam do lektury 14 opowiadań o kotach spisanych przez Eugena Skasa-Weisa. W „Sztuce mruczenia” znajdziecie pogodne a czasami zdecydowanie zabawne opowieści o kotach. Bo czyż nie jest zabawne gdy dorosły człowiek tłumaczy się w sklepie, że bierze końskie nereczki dla pięciu Syjamów? Albo co myśleć o tymczasowej opiekunce kocura, która zostawia 6 porcji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *