Rudy NieKiller

Zorza i Mika Moja siostra wyraziła oburzenie, że na stronie pojawiają się 2 wpisy rocznie … Tak więc postanowiłam nieco zwiększyć częstotliwość wpisów. Dzisiaj wracam do Zorzy i jej napadu szału gdyż nie opisałam jeszcze jak skończyła się historia z Killerem. Atak szału trwał cały weekend więc w poniedziałek zawiozłam Zorkę do naszego weterynarza. Lekarz przebadał kocicę i stwierdził, że ma sporo zgromadzonych mas kałowych w jelitach. Miejscami boli ją podczas uciskania brzucha. Konsultował się z behawiorystką, która potwierdziła, że dyskomfort i ból mógł spowodować wściekłość. Nie wiedziała co z tym zrobić więc odreagowywała na swoim gatunku – na Mice, która już wcześniej naraziła się jej wiecznym warczeniem. Lekarstwem na cały problem okazał się olej parafinowy aplikowany 2 razy dziennie po 10 ml wspomagany pastą odkłaczającą. Na szczęście Zorza nie miała nic przeciwko kuracji. Przybiegała na widok strzykawki i do wołania „Zorka, parafinka!”. Jedynym problemem była wszechobecna parafina. Zorza była cała tłusta. Już w czwartek otworzyłam drzwi między pokojami i Zorza jedynie skradała się do Miki bez wyraźnej chęci zagryzienia jej na miejscu. Oczywiście Mika z przerażeniem uciekała i warczała ale po kilku kolejnych dniach zrozumiała, że Killera już nie ma i można zacząć „normalne” życie. Nie ukrywam, że odetchnęliśmy z ulgą. Teraz uważnie obserwujemy zawartość kuwety i przy najmniejszych podejrzeniach, że coś jest nie tak Zorka dostaje profilaktycznie 5 ml oleju parafinowego. Poniżej kilka zdjęć z kwietnia i maja na dowód, że nie ma już Killera.

Podobne wpisy

  • |

    Zanim nadejdzie Wielkanoc…

    Co roku robię jakieś drobiazgi na święta Bożego Narodzenia. Niestety na ogół nie mam czasu tego pokazać, a później przychodzą kolejne święta… Tak więc tym razem postanowiłam zdążyć przed Wielkanocą z zaprezentowaniem drobiazgów z masy solnej. Ostatni weekend przed Wigilią poświęciłam na tworzenie aniołków i gwiazdek. Zrobiłam jeden błąd gdyż wzięłam zbyt gruboziarnistą sól (widać…

  • |

    Stalowy szal męski

    Jakiś czas temu dostałam od koleżanki ogromną torbę włóczek. Monika kiedyś robiła na drutach ale teraz z braku czasu zarzuciła to zajęcie. I tak aby włóczki się nie marnowały przekazała je w dobre ręce. O dziwo mój mąż pomacał jedną z włóczek i … zażyczył sobie szalik. Życzenia męża trzeba spełniać więc zabrałam się do…

  • Koty i choinka

    Na początek życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowym roku! Niech Wam się szczęści, piękne włóczki same wchodzą do rąk a później łatwo i przyjemnie dają się przetwarzać na prześliczne rękodzieła. I niech Wasze koty mruczą głośno i nie nadużywają Waszej cierpliwości.

  • Koty wokół nas

    Jako kociara łatwo zauważam koty w swoim otoczeniu. Długi weekend majowy zazwyczaj spędzam Jastarni gdzie fotografuję napotkane kocie egzemplarze. Nie jest to łatwe gdy uliczkami ciągną niezliczone rzesze turystów ale czasem udaje się upolować kociaki na podwórkach lub w oknach. W tym roku turyści wyjechali 4 mają a ja zostałam do końca tygodnia. Okazało się,…

  • Trudne początki

    Kiedy wróciliśmy z Zorzą do domu Mika była zaintrygowana zawartością transporterka. Jednak kiedy maluszek stanął na podłodze usłyszeliśmy głuchy warkot. W pierwszej chwili oburzyłam się na sąsiadów którzy o 22:20 wiercą dziury w ścianach. W drugiej zamarłam gdyż mąż uświadomił mi, że ten dźwięk wydaje Mika. I taki dźwięk towarzyszył nam całą noc. Zorka spała…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *