Koty i nitki

czyli moje puszyste pasje

Kocie rytuały cz. 1

Opublikowano 27 lutego 2017

Zorza i Mika Koty maja swoje przyzwyczajenia często oceniane jako dziwactwa. Moje kocice mają pewne swoje rytuały, które powtarzają przy konkretnych okazjach. Dziś będzie o małej Zorzy, która codziennie rano wskakiwała mi do wanny. Czasem robiła to tuż po moim prysznicu czasem w trakcie. Efekt był zawsze ten sam: mokry kot, którego trzeba wytrzeć zanim zmoczy pół mieszkania. I oto właśnie chodziło! O ten moment tulenia i wycierania. A poniżej uchwycony moment wycierania rudzielca po takiej kąpieli.

Zanim nadejdzie Wielkanoc…

Opublikowano 25 stycznia 2016

anioł z masy solnej Co roku robię jakieś drobiazgi na święta Bożego Narodzenia. Niestety na ogół nie mam czasu tego pokazać, a później przychodzą kolejne święta… Tak więc tym razem postanowiłam zdążyć przed Wielkanocą z zaprezentowaniem drobiazgów z masy solnej. Ostatni weekend przed Wigilią poświęciłam na tworzenie aniołków i gwiazdek. Zrobiłam jeden błąd gdyż wzięłam zbyt gruboziarnistą sól (widać to na zdjęciach aniołków przed pomalowaniem) niestety tylko taką miałam w domu. 1 część mąki (100 g) wymieszałam z jedną częścią soli (100 g) i do tego dodawałam wodę (ok. 120 ml) aż uzyskałam masę, która nie kleiła się do rąk i nie rozpływała się. Aniołki wymagały utoczenia kulki na głowę. Pozostałe elementy wycinałam z rozwałkowanego „ciasta”. Włosy powstały przez wyciśnięcie masy przez wyciskarkę do czosnku. Całość suszyłam w piekarniku nagrzanym do minimum. Po wysuszeniu przyszedł czas na malowanie. Użyłam farb akrylowych co z jednej strony dało ładny efekt jednak masa nawilgała ponownie i konieczne było nieco dłuższe suszenie. W sumie zrobiłam 5 aniołków i kilka innych drobiazgów. Ostatnie zdjęcie pokazuje, że koci pomocnicy dzielnie brali udział w tworzeniu.

Koci manicure

Opublikowano 10 grudnia 2015

Zorza i Mika Każdy kociarz wie, że koty mają ostre pazury i muszą je zdzierać. Prawie każdy kociarz obcina kotom pazury. Oczywiście i mnie to nie omija. Mika nie lubi obcinania pazurów ale ostatnio znosi to coraz lepiej. Zorza jak to Zorza uwielbia wszystko co z nią robię więc i obcinanie pazurów nie stanowi pazurów. Jednak obcięte pazurki nie przestają być ostre więc trzeba jeszcze dokończyć koci manicure pilniczkiem do paznokci. Nie wierzycie, ze kotu można opiłować pazurki? No to sami zobaczcie!

Czyż nie jestem piękna?

Opublikowano 5 grudnia 2015

Zorza i Mika Dawno nie było zdjęć Zorzy więc dla przypomnienia. :-)

Wystawa kotów rasowych – październik 2015

Opublikowano 19 października 2015

Ostatni raz na wystawie kotów byłam w 2009. Moje odczucia po tej wystawy nie były zbyt pozytywne (Wystawa kotów rasowych – wrzesień 2009) więc trudno dziwić się, że przestałam uczestniczyć w tych imprezach. Jednak w tym roku złamałam się i wybrałam w sobotę 19 października na wystawę kotów w Warszawie. No i wygląda na to, że jest lepiej. Po pierwsze spojrzałam do regulaminu i znalazł się tam punkt, że wystawca ma obowiązek zostać na wystawie do końca. Nie może wyjść zaraz po uzyskaniu oceny swojego kota. Dało to taki efekt, że prawie wszystkie klatki były pełne. Wprowadzono konkurs na kota publiczności i wielu hodowców postanowiło jednak pokazywać swoje koty i nie zasłaniać szczelnie klatek od strony widzów. Tak więc napatrzyłam się na kocie piękności! Koty były wspaniałe. Dumne, dostojne i jak zwykle mało zainteresowane światem wokół.

Gdzie kotek wlazł cz. 2

Opublikowano 24 listopada 2014

Zorza i Mika Oczywiście szafkę kupiliśmy idealnie dla Zorzy. Nie dość, że wielkośc półki jest akurat na Rude Futro to jeszcze kolor maskujący.

Gdzie kotek wlazł?!?

Opublikowano 22 sierpnia 2014

Zorza i MikaKażdy Kociarz wie, że kot wejdzie wszędzie. Ulubione miejsca to szafy, półki, pudełka i torby. Moje koty potwierdzają regułę i czasem przyłapuję je w nietypowych miejscach. Mika już nieco rzadziej wpycha się się tam gdzie nie powinna. Po pierwsze wydoroślała a po drugie urosła i nie wszędzie się mieści. Zorka wchodzi do szafy zawsze gdy otworzymy drzwi. Ale jak weszła na półki z talerzami nie mam pojęcia.

Kocia niewinność

Opublikowano 12 sierpnia 2014

“Ale o co Ci chodzi? Było w torbie na zakupy. Nie miałam tego rozpakowywać?”

Zorza złodziejka

Nostalgicznie

Opublikowano 8 sierpnia 2014

Ksenia – kotka syberyjskaDzisiaj kilka zdjęć Kseni. Pochodzą ze stycznia 2010 roku. Dwa lata później Ksenia przegrała walkę z rakiem.

Rudy NieKiller

Opublikowano 28 lipca 2014

Zorza i Mika Moja siostra wyraziła oburzenie, że na stronie pojawiają się 2 wpisy rocznie … Tak więc postanowiłam nieco zwiększyć częstotliwość wpisów. Dzisiaj wracam do Zorzy i jej napadu szału gdyż nie opisałam jeszcze jak skończyła się historia z Killerem. Atak szału trwał cały weekend więc w poniedziałek zawiozłam Zorkę do naszego weterynarza. Lekarz przebadał kocicę i stwierdził, że ma sporo zgromadzonych mas kałowych w jelitach. Miejscami boli ją podczas uciskania brzucha. Konsultował się z behawiorystką, która potwierdziła, że dyskomfort i ból mógł spowodować wściekłość. Nie wiedziała co z tym zrobić więc odreagowywała na swoim gatunku – na Mice, która już wcześniej naraziła się jej wiecznym warczeniem. Lekarstwem na cały problem okazał się olej parafinowy aplikowany 2 razy dziennie po 10 ml wspomagany pastą odkłaczającą. Na szczęście Zorza nie miała nic przeciwko kuracji. Przybiegała na widok strzykawki i do wołania „Zorka, parafinka!”. Jedynym problemem była wszechobecna parafina. Zorza była cała tłusta. Już w czwartek otworzyłam drzwi między pokojami i Zorza jedynie skradała się do Miki bez wyraźnej chęci zagryzienia jej na miejscu. Oczywiście Mika z przerażeniem uciekała i warczała ale po kilku kolejnych dniach zrozumiała, że Killera już nie ma i można zacząć „normalne” życie. Nie ukrywam, że odetchnęliśmy z ulgą. Teraz uważnie obserwujemy zawartość kuwety i przy najmniejszych podejrzeniach, że coś jest nie tak Zorka dostaje profilaktycznie 5 ml oleju parafinowego. Poniżej kilka zdjęć z kwietnia i maja na dowód, że nie ma już Killera.

Rudy Killer

Opublikowano 30 marca 2014

Zorza i MikaDwa lata temu zamieszkała z nami Zorka. Początki nie były łatwe ale Mika jakoś pogodziła się z Rudym Diablęciem. Na dodatek Zorka była chora i wiecznie jeździłyśmy do weta. Rok temu Zorka została wysterylizowana. Oczywiście konieczne były wizyty o weta. W tym roku… kolejny horror.

W sobotę koło południa Zorka dostała szału. Furia to przy niej łagodny baranek. Rzuciła się na Mikę, goniła ją z warczeniem i mordem w oczach po całym mieszkaniu aż do momentu gdy została złapana. Rozdzieliliśmy koty aby uspokoiły się, a całe zdarzenie wytłumaczyliśmy tym, że Zorkę zdenerwowało miauczenie Miki podczas mycia Mice łap. Po godzinie otworzyliśmy drzwi i jak tylko Zorka zobaczyła Mikę cała historia powtórzyła się. Znowu rozdzieliliśmy koty. Obie były zmęczone i usnęły. Po kolejnych trzech godzinach otworzyliśmy drzwi ale tym razem wzięłam spryskiwacz do kwiatów aby Zorkę nieco wystraszyć gdyby zaczęła warczeć. Nie zdążyłam nic zrobić. Zorza ponownie pogoniła za Miką w mordem w oczach i odgłosami dzikiej furii. Na dodatek posikiwała w trakcie gonitwy. Nie dała się od Miki oderwać. Tym razem zdenerwowałam się już poważnie. Wsadziłam oba koty do transporterów i pojechaliśmy do lekarza. Lekarz zbadał obie i stwierdził, że nie widzi fizycznych przyczyn. Coś się dzieje w Zorki głowie. Dostałam feromony kocie do rozpylania i żel uspokajający dla obu. Tak więc nasze 49 m2 podzieliliśmy na dwie strefy – Zorki i Miki. Rozpylamy feromony. Zorza jest okropnie niespokojna. Warczy jak tylko Mika pojawi się za drzwiami. Ale nie tylko Mika ją denerwuje. Również pewne dźwięki ją drażnią. Mika znosi wszystko dość dobrze. Śpi w swoim transporterku a w nocy w naszym łóżku. Rano Mika idzie do swojej strefy a Zorka przychodzi do łóżka przytulić się do nas. Niestety nie jest lepiej. Zorza wygląda i zachowuje się jak narkoman na głodzie. Nie myje się dokładnie, ma rozszerzone źrenice, podskakuje na każdy głośniejszy dźwięk. Jutro rano znowu idę do weterynarza tym razem aby zrobić podstawowe badani krwi i wymaz z nosa (znowu kiepsko wygląda).

I teraz pytanie: co się stało? Niczego nie zmieniliśmy w mieszkaniu. Doszedł jeden kwiatek (prymula) ale już jest na zewnętrznym parapecie. W zasięgu kota nie było niczego szkodliwego. Co podejrzewam? Tu mam kilka typów i bardzo chętnie posłucham jeśli ktoś z Was spotkał się z czymś takim i dorzuci coś jeszcze.

  1. Od dwóch tygodni Zorka zachowuje się jakby miała dostać ruję. Może jednak nie wszystko zostało wycięte? Może zadziałały jakieś hormony i stąd niepokój i wzmożona agresja do Miki, która kiedyś tez potraktowała ja wrogo.
  2. Dwa tygodnie temu kupiłam wiklinową kulę z myszką w środku. Na końcu ogonka myszki była przyczepiona saszetka z kocimiętką, która Zorka z lubością lizała i międliła w pysku. Naćpała się??? Jak już wylizała wszystkie składniki aktywne jest „na głodzie”? (Nie mam pojęcia czy to jest możliwe a literatura naukowa tu akurat milczy. Nawet studiowania bazy Duke’a niewiele mi pomogło.)
  3. Problemy z hormonami tarczycy. Nie wiem dlaczego akurat tak nagle miałoby to wyskoczyć ale nie jest to niemożliwe.
  4. Zjadła coś szkodliwego. Opcja najmniej prawdopodobna. Owszem, Zorka to lekomanka ale właśnie dlatego pilnuję lekarstw aby nie miała do nich dostępu? Szkodliwe kwiaty? Zawsze były i Zorka zupełnie nie interesuje się nimi. Nigdy nic nie nadgryzła. Kropelka soku po obcięciu kwiatów hiacyntu dotknięta nosem i później oblizana? Czy dałaby taki efekt? Nie wiem.

Kolejna noc przed nami. Mam nadzieję, że w ciągu tygodnia wszystko jakoś się wyjaśni. I pomyśleć, że w piątek skarżyłam się, że przede mną nudny weekend…

Kot w szafce

Opublikowano 15 stycznia 2014

Zorza i Mika
.
.

.
.

Koty lubią chować się do szafek. Mika nie jest wyjątkiem. Tym razem Mika na pudełku z lekami. Co ciekawe, myślałam, że to Zorza zawsze okupuje tę szafkę. A tu przeglądając stare zdjęcia (2010 rok) odnalazłam dowód na to, że nic co robi Zorza nie jest właściwie nowe.

Jednak miłość?

Opublikowano 5 stycznia 2014

Zorza i Mika Kiedy Zorza zawitała do naszego domu Mika nie przyjęła jej życzliwie. Zastanawiałam się czy kiedykolwiek Mika będzie sypiała z Zorzą tak jak sypiała z Ksenią. Zdjęcia dowodzą, że nastąpiło przełamanie lodów chociaż taki obrazek jest jednak rzadkością.

Rozmrażamy lodówkę

Opublikowano 28 kwietnia 2013

Zorza – kotka syberyjska

„Muszę dopilnować tego rozmrażania bo moi dwunożni tylko otworzyli i poszli. Jak zwykle wszystko na mojej kociej głowie…”

Gronkowiec koci – starcie drugie

Opublikowano 22 kwietnia 2013

Zorza – kotka syberyjska
Pamiętacie krążąca w necie instrukcję podawania kotu tabletki? Oto moja wersja.

  1. Wyjmij tabletkę z opakowania.
  2. Dokładnie zamknij opakowanie i odłóż w miejsce niedostępne dla kota.
  3. Zawołaj kota po imieniu wskazując cel przywołania (tu: Zorka! Antybiotyk!!!)
  4. Gdy kot przybiegnie zachęć kota do wskoczenia na kolana.
  5. Połóż kota na pleckach i delikatnie palcem otwórz koci pyszczek.
  6. Wrzuć tabletkę do pyszczka i pochwal kota.
  7. W nagrodę daj kotu ulubione witaminki.

I tak wygląda podawanie tabletek Zorzy. Właśnie przeszła drugą kurację antybiotykową aby jednak zwalczyć gronkowca kociego. Długo to trwało gdyż aż 8 tygodni. Nie wiem czy do końca się udało. Nosek wygląda na czysty, zniknął strupek z noska ale w środku słychać czasami cichy bulgot. Dzisiaj lekarka zdecyduje ostatecznie co dalej. Pewnie zrobimy kolejny wymaz z nosa i badanie krwi aby upewnić się, że kotce nie zaszkodził antybiotyk.

Zorza będzie niepocieszona gdyż już nie będzie dostawała każdego dnia lakcydu. Dla niej był to przysmak i nawet jeśli zapomniałam, że trzeba to podać Zorza przybiegała i głośnym “miauuuu” przypominała, że to pora przysmaku :-)
Poniżej kilka zdjęć Zorzy (tak nie bójmy się nazwać tego po imieniu) lekomanki.